KIEDYŚ…
Niekiedy naprawdę potrzeba jedynie iskry, aby długo dojrzewający pomysł, rozkwitł w pełnej okazałości… Wizja pięknie obrośniętej winoroślą łazowskiej górki, wieczory przy własnym winie, stała się      w którymś momencie bardzo realistyczna.
Założyliśmy winnicę!  Czy mieliśmy teoretyczne i praktyczne podstawy, jak się za to zabrać, czy wiedzieliśmy, jakie odmiany wybrać? Czy potrafiliśmy odpowiednio przycinać krzewy? Czy znaliśmy  choroby winorośli,  czy potrafiliśmy zrobić upragnione wino? Absolutnie, nie!
I to w zasadzie było nasze wielkie szczęście , bo gdybyśmy wiedzieli, ile nie wiemy, WINNICA INGRID nigdy by nie powstała…
  Od samego początku zauważyliśmy też dziwną chorobę, zresztą niezwykle zaraźliwą, na którą zapadali nasi przyjaciele i rodzina, którzy nie ograniczyli się do wizji wspólnego popijania wina, ale z pełnym poświeceniem, własnymi rękoma, wiercili, sadzili, przycinali, formowali, a później zbierali winogrona, tłoczyli wino, rozlewali, korkowali i stawiali się na każdy sygnał, bo na winnicy jest praca.  „Miłość do winiarstwa”, bo chyba tak nazywa się ta przypadłość, pochłania z każdym rokiem kolejne ofiary, ale jak same przyznają, wcale nie szukają lekarstwa, a przecież posiadanie pasji to piękna rzecz!
DZIŚ…
Obecnie, w roku 2026 WINNICA INGRID jest kuriozalnie jedną ze starszych winnic w regionie lubuskim.  Składa się z dwóch części. Pierwsza  zajmuje pół hektara w miejscowości Łaz  i położona jest bezpośrednio przy zabudowaniach domowo-winiarskich, druga to 2 hektary w odległości około 500m          od miejsca zamieszkania, gdzie powołano do życia jedną z większych przestrzeni winiarskich w Polsce.
Region lubuski , w którym już kilkaset lat temu uprawiana była winorośl, cechuje się bardzo dobrymi warunkami klimatycznymi – w szczególności dużą ilością dni słonecznych w ciągu roku, które sprzyjają uprawie winnych krzewów. Jednak sadzonki winorośli dobierane były nie tylko pod względem rodzaju gleby, na której miały rosnąć, nasłonecznienia, ale również ze względu na walory zapachowe i smakowe, jakie można osiągnąć w produkcie finalnym, czyli butelce wina…
Na WINNICY INGRID uprawianych jest 12 tysięcy krzewów winorośli , w tym 6 odmian szlachetnych Pinot Noir i Pinot Blanc, Muscat, Gewurztraminer, Muller-Thurgau, Zweigelt  i jedyna hybryda Solaris.
Dla możliwie najlepszej identyfikacji, wszystkie wina są certyfikowane, co oznacza  możliwość umieszczania oryginalnych nazw szczepów na etykiecie lub kontretykiecie.
Dzisiaj, kiedy wiemy, ile wymaga to wiedzy, pracy, wyrzeczeń, poświęcenia, kiedy inni jeżdżą na rowerach,  to my przycinamy winorośl, kiedy inni oglądają telewizję, to my podwiązujemy, obcinamy, wiążemy, kiedy inni zimą siedzą przy kominku w ciepłym domu, my przeprowadzamy zimowe cięcie winorośli…
Zapytacie, czy warto? Pewnie tak, bo gdy inni kupują winogrona w hipermarkecie, my idziemy zaczerpnąć pełną garścią na winnicę, kiedy inni siedzą na balkonach w upalne popołudnie, my odpoczywamy na tarasie, popijając schłodzone wino, kiedy inni martwią się o emeryturę, my wiemy, że będziemy ją mieli… z pewnością bardzo wesołą.
Bez zbytniej kokieterii możemy przyznać, że to, co robimy na winnicy, jest czymś ekscytującym, oryginalnym, że robimy to dla siebie, dla naszych dzieci, dla rodziny, dla znajomych, dla okolic, dla regionu.
Więc jeśli chcielibyście Państwo odetchnąć nieco od codzienności, zwolnić tempo życia przez kilka
chwil, a może nauczyć się czegoś ciekawego, czy zrobić coś pożytecznego przy okazji, to serdecznie
zapraszamy.